| |
Krok 1
Przyznaliśmy, że staliśmy się bezsilni wobec hazardu
- że przestaliśmy kierować własnym życiem.
Kto lubi się przyznawać do przegranej? Prawie
nikt. Odruchowo mówimy, że zrobimy to jutro, że nie jesteśmy
bezsilni. Bardzo trudno jest przyznać się do słabości. Mamy w umyśle
obsesję, która mówi: "Nieprawda! Nieprawda!" Jednakże
coś zawsze przypomina nam o destrukcyjności naszego
hazardu. Żaden inny rodzaj destrukcji nie jest taki jak ten,
który jest
chorobą emocjonalną. Kiedy raz zaakceptujemy ten fakt, nasze
ludzkie bolączki zakończą się (staną się dopełnione, staną się
całością).
Kiedy przystępujemy do AH, spoglądamy inaczej na to absolutne
upokorzenie. Zaczynamy wierzyć, że tylko przez zaakceptowanie
swojej przegranej
jesteśmy w stanie zrobić pierwsze kroki w kierunku osiągnięcia
zdrowia psychicznego i siły. Wyznanie naszych osobistych porażek
staje
się fundamentem,
na którym może być budowane szczęśliwe życie mające swój cel.
Kiedy po raz pierwszy stanęliśmy przed wyzwaniem przyznania się
do przegranej, większość z nas buntowała się. Przystąpiliśmy
do AH, spodziewając się, że nauczy się nas poczucia własnej wartości
i siły woli. A powiedziano nam, że jeśli chodzi
o hazard, poczucie własnej wartości nie jest atutem, tak naprawdę
zaś jest niewątpliwym obciążeniem.
Powiedziano nam wtedy, że byliśmy ofiarami umysłowej obsesji,
tak subtelnie potężnej, że żadna siła ludzkiej woli nie mogła
jej złamać.
Nie było takiej rzeczy,
jak osobiste pokonanie tego przymusu. Zaledwie kilka osób było
rzeczywiście tak udręczone, że pokonało swoją chorobę na własną
rękę. Życie pod pręgierzem hazardu doprowadziło nas do AH i tam
odkryliśmy śmiertelny charakter naszej sytuacji. Wtedy i tylko
wtedy, staliśmy się otwarci na przyznanie się do błędu i gotowi,
aby słuchać, tak jak potrafią to tylko umierający. Staliśmy się
gotowi zrobić cokolwiek, co uwolni nas od tej bezlitosnej obsesji.
drukuj
|
|